Prawdziwe życie jest nieobecne. Nie ma nas na świecie.-Rimbaud

księga gości

2009
kwiecień
2008
grudzień
wrzesień
marzec
2007
grudzień
październik
czerwiec
maj
styczeń
2006
grudzień
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
2005
grudzień
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
maj
kwiecień
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień



Wy
Marysia
Aniulka
Darka
Mila
Muszka
Pati
Ania T.
Tusia
Ania B.
Syśka
Akfarelka
Misia
Frycia
Karolina
Madziula
Becia

.
Le SurRealisme
fotosy
Cortázar

15:15:55 2009-04-30

od dzisiaj nie tańczę
No to jest. Znowu jest ciepło, chwilami nawet gorąco, nie ma mnie w Łodzi, nie ma mnie tam, bo jestem teraz w Krakowie, biegam po tym Krakowie, szkoła przy Rynku, praca wręcz na, i nie w Łodzi tym razem dla mnie kwitnie jabłoń i bez, który chodziłam zbierać po chaszczach, po łódzkich rumowiskach. Mieszkam teraz w małopolsce, cholera, jakby region miał jakiś wpływ w ogóle na życie. W ogóle.

Tęsknię jednak. Za Paryżem cholernie mocno codziennie. Ale głupota a jednak tam mnie tak jak ach. Julio ty, ty....

rzucić się w ramiona łatwego pojednania

I co jak te plany, które jednak niejednoznaczne, wszystko idzie tak jak chcemy żeby, to dobrze, to chyba dobrze, prawda?

skomentuj (2)

20:00:42 2008-12-29

kamienie nigdy



I wszyscy chcieliby mnie czegoś nauczyć, właśnie tego, czego ja tak bardzo nie rozumiem, i wszyscy tak o tych kamieniach. A do mnie to wcale nie przemawia nie błyszczy się wcale i mdłe i taniochą zalatuje - w moim przypadku oczywiście bo w literaturze to co innego. Ah, ah, ha hah w literaturze! W literaturze?




Nie ma, bo to nie jest tak że ktoś zabiera, że ktoś zabiera gdzieś ciebie, bo to o to, o to chodzi, że zabierasz sie sam, zabieram sie sama, zabieram sie sama tam gdzie chcę i płynę tam gdzie chcę.

Naprawdę tak jest, że nie ma nic nowego, że powtarza się wszystko już z przeszłości, tyle tylko że "nowa jakość" i tym podobne postmodernizmy, że nowe ze starego, jestem czymś nowym i innym, a jednak nie pierwszy już raz w sobie czuje części niemoje, ale moje, tylko że jednak nie moje, ale moje, tylko podwójnie moje bo nie tylko moje, bo nigdy nie dowiem się z iloma kobietami dzielę te części, i które moje części moje.niesamowite.to.jest.

Wciąga to, no wciąga, prąd jest mój i fala też zawsze jest moja. I naprawdę ciekawe to, to samo i myśl która była zamknięta we mnie pomyślana i niepowiedziana niepowiedziana a nawet w jednej chwili chciałam powiedzieć pomyślałam że moge powiedzieć ale. Ciekawe to niezwykle, że też właśnie właśnie własnie właśnie zupełnie przed o tym pomyślałam sobie wtedy jeszcze zanim zanim zanim zanim to i faktycznie - tak oto stało się.

Niektóre słowa to takie są proste i aż się pchają na klawiaturę. Zupełnie. "Zupełnie", jak coś jest zupełne albo zupełnie się dzieje albo zupełnie sie czuje właśnie tak.


snu nam nie żal
domu nie żal



a to piękne, a piękne to. Obrazki są piękne w życiu, dużo obrazków jest i wtedy własnie sie żyje dla życia życie się żyje dla życia.


Po to, żeby wracać do siebie, wracam do siebie, najwłaściwszy kamień na najwłaściwszym miejscu swoim i dobrze mi tu. Resztę zostawiam światu, resztę zostawiam, zostawiam też Tobie.

skomentuj (1)

19:57:48 2008-09-26

instant pleasure i flowers in December.

"Wszyscy jesteśmy uspołecznionymi zwierzętami." powiedział Witkacy. Witkacy?
Fajnie byłoby żyć w czasach modernizmu. A może najfajniej jest teraz, kiedy absurd osiąga maksymalne rozmiary i staje się normą. A może absurdu nie było, może on się dopiero stworzy, bo gdzie są granice, gdzie mogą być, skoro granic nie ma?
No, mamy złoty wiek groteski.

Właściwie wszystko jest chwilową przyjemnością, i niech tak pozostanie, chwile, które mijają bardzo szybko zastępowane przez nowe, i nowe, i znów, i jest ciągłość, i jest diversity, i jest ciekawie.

Paryż okazał się tak zwyczajny, tak mój, że tutaj czuję się zupełnie obco. Chciałabym znowu budzić się i wychodzić na ulicę, wśród takich kamienic, i drzew, i stacji metra, gdzie wszystko jest zwyczajnie oczywiste, a chodnik unosi mnie nad ziemią.

Raj nie istnieje, ani księcie z bajek :P Nie należy więc, (nie należy - cóż za potworny konserwatyzm!) wierzyć w to wszystko co się widzi i czuje, i słyszy, i odbiera wszystkimi zmysłami, bo to jest jeden z tych tysięcy momentów, które przychodzą i odchodzą niewzruszone. W rezultacie - wszystko okazuje się cudowną blagą, żartem, farsą i dowcipem i jeszcze kilka synonimów w tym stylu.

Jednak ciało czuje wokół siebie ten raj, ten nierealny księciu właśnie patrzy ci w oczy, i gada jakies tam lukrocukrowniki, a ty się śmiejesz tylko, bo "wszystko o co pytam to chwilowa przyjemność". I jest generalnie przyjemnie.

Świat jest taki wielki, i taki mały, ze wszystkimi swoimi zakamarkami, a palmy naprawdę rosną.

WSZYSTKO jest ciałem. Wszystkie te genezy, pochodzenia, ludzkość od zarania dziejów etc, wszystko jest ciałem. Nasze mechanizmy myślowe, mechanizmy na które nie ma schematu, ani planu, ani matematycznej regułki, bo nawet ciała, bo myślenia, bo wszystkiego o czym nie wiemy nie da się policzyć, zmierzyć, dotknąć naprawdę, bo czym jest naprawdę, bo czym jest prawda i naprawda. Naprawdę.

"It is the lovely thing that we have...The animal instinct!" Lubię mój instynkt, lubię moje libido i plateau. Bardzo ładnie brzmiące słowa:P


skomentuj (2)

00:17:08 2008-03-20

"Tylko szkoda, że to, co dla ciebie jest igraszką, w gruncie rzeczy jest smutną prawdą."

Właśnie po to, by potem spowrotem, jeszcze bardziej, jeszcze bardziej realnie-nierealnie, gdzie jest rzeczywiście-nierzeczywiście, gdzie wszystko sprowadza się do tej jednej prawdy, której nie ma..

"Jak gdyby drzwi z opalów i diamentów, za którymi zaczyna się być tym, czym się jest naprawdę, a czym, nie chce się, nie umie się i nie jest się w stanie być."

Nie, nie ma rozróżnienia pomiędzy formą a treścią, tutaj wszystko miesza i łączy się w nieposkładanej burlesce, w przeraźliwym wodewilu.

"..tę fabrykacę słów, tę produkcję gestów.."

Na dziś - Gombrowicz ze swoimi parzącymi i lepkimi prawdami, tak łechcącymi mózgowe zwoje...Gombrowicz gigant :)
Formowanie, formizowanie, uformianie..."I to nie my mówimy słowa, ale słowa nas mówią."
Jak daleko sięga Forma ? Opanowała słowa - to jasne. Ale jak Forma oplata "uczucia", czym są uczucia, wyrzucanie naprzeciw siebie gestów, odnajdywanie nowych twarzy, sposobu, w jaki usta układają się do uśmiechów... Forma czuwa, Forma jest w powietrzu,  nie pozwala nigdy wyjść na zewnątrz.


. . Chyba, że
. . może, w pewnych. .

   a może nie, bo tego nie ma, jak zawsze i jest jak zawsze.



Mimo wszystko głupio mi trochę, kiedy wiem, że jestem na wygranej pozycji, bo od początku gram nie fair, ale to nie jest nie fair, to tylko Forma, arcypospolita. Ludzie nie przyznaliby się, nie zauważają jej, ja po prostu próbuję się tłumaczyć. Przed sobą. Super.

"Jest się żywym zawsze za cenę czegoś."

Nie ma Prawd, Autorytetów, Religii, Tradycji.
Ale muszą być, bo czegoś się trzymać, Kochać, bo po co z podniesioną głowa spacerować po cienkiej nitce, ale z podniesioną, ale z podniesioną.


Nie kłamałam, nie kłamałam wtedy. Wtedy.


******************************************************************************************************


(co najciekawsze, już teraz widzę kilka form, kilka interpretacji, nad którymi ja mam absolutną władzę, bo tylko ja wiem, o co tutaj chodzi. Egoistycznie cudowne uczucie, ale nieużyteczne.)



<`Problem jest zawsze odwróconym rozwiązaniem`>


skomentuj (1)

01:40:41 2007-12-24

Pijane naczyńka pękają.


Hahaha !

Napisałabym że, jak boga kocham, chce mi się śmiać, tak dla przyjemności się pośmiać. Ale boga ?

Boga? Bogowie, przecież ja jestem politeistyczna, zawsze byłam, o Bogowie moi cudowni wspaniali dawcy bytu Crevelu Desnosie Marcelu z Pola !

....................


A tak na serio. Czepiać się słów zamiast się od nich uwalniać. Uwalniać się od słów zamiast się ich czepiać. Obserwuję sobię, patrzę sobię, ludzie się strasznie uczepili tego wszystkiego, tego czegoś co im się wydaje ważne, zawsze jedne drzwi, jedna klamka, jedna szafa z gotowym zestawem rozwiązań.

Z czasem bycie wolną Kronopią okazuje się jedynym właściwym rozwiązaniem, bo to jest właśnie brak rozwiązań lub nieskończona ich ilość.

Quoi ? Albo jest brak, albo jest jakaś LICZBA, albo jest nieskończenie wiele. Ale nieskonczenie wiele jest bliżej braku niż jakaś określona liczba. Nieskończenie wiele możliwości to tyle co brak jakichkolwiek możliwości. Wolność. Brak możliwości, brak wyborów.

"Pewien punkt w umyśle, z którego życie i śmierć, rzeczywistość i urojenie, przeszłość i przyszłość, rzeczy możliwe i niemożliwe do przekazania, góra i dół przestają być postrzegane jako przeciwstawne"

Bloczek powietrza. Taki, powiedzmy, 20cm x 20cm. Obok drugi. Bloczków jest pełno, a wśród nich Kronopiów.

Będąc coraz dalej jestem coraz bliżej. To zupełnie naturalne, więc po co wam te macki, te sznureczki.

Tragedia. Gdzie się nie obejrzysz - eurocentryzm. Wszystkie piękne umysły są made in europa. <?>

Wsiadając na konika dada i ulatniając się do powietrza, kończę te wywody, dobranoc wszystkim, have a nice life.




Herbata ze szklanki jest ok.






skomentuj (6)

12:44:50 2007-10-28

Disarm
"Nie interesuje mnie, jakie planety chwilowo
zaćmiewają twój księżyc.

Chcę wiedzieć, czy dotknąłeś kiedyś sedna
własnego cierpienia.

Chcę wiedzieć, czy potrafisz być z bólem
własnym albo moim, nie próbując uciekać,
chować się przed nim czy mu przeciwdziałać.

Chcę wiedzieć, czy potrafisz być z radością
swoją własną albo moją, czy potrafisz dziko tańczyć,
tak by rozkosz wypełniła cię aż po końce palców."

Oriah Mountain Dreamer fragment „The Invitation”


Takie rzeczy nie istnieją, nie zostało to już nigdzie jak tylko w literaturze, która jest medium prawdy, ale prawdy nie ma, zostały tylko skrawki w LITERATURZE, w której nic nie jest naprawdę takie, jak się oczekuje, w której jedyną rzeczywistością jest ciąg znaków, długie ciągi znaków, kaligramy, język gligliński, włócząc się po Quartier Latin...

Kim jest Pola ? Czy jestem Polą, tą Polą, pocztówki Klee, czy tylko chciałabym nią być ?

No właśnie, bo wszyscy szukamy tego tysiącletniego królestwa, Arkadii...


"Oh come on little stranger
There's only one last dance
Soon the music's over
Let's give it one more chance."

- w tym miejscu finisz.


"Disarm you with a smile
And leave you like they left me here
To wither in denial
The bitterness of one who's left alone
Ooh, the years burn
Ooh, the years burn, burn, burn"


Robisz kilka kroków przed siebie, i w tym jednym momencie mija osiemnaście lat, osiemnaście lat życia, umistycznione osiemnaście lat - przejście, brama, portal i jeszcze kilka tego typu synonimów. Gdyby można było przez nią przejść i zupełnie od nowa, na białej karcie, wszystko napisać. Ale zabiera się wszystko, można przecież, przecież są rzeczy, które należy spokojnie pozostawić przed, niektóre nawet same, i tak jest dobrze, że się je tam zostawia, bo przecież, przecież, przecież można by było zabrać ze sobą to, czego się potrzebuje mieć tam, później, gdzieś, czego się pragnie i podświadomie szuka, można by, to co właściwie układa wszystko w jakimś takim piórkowym porządku, ale się tego nie zabiera, tylko zatrzaskuje się blaszane drzwi które mają taki "brzum!" dźwięk jak się zatrzaskują i z zupełnie podniesioną głową, szukać pustyń i puszcz, ale nie Arkadii, bo Arkadia nie istnieje.


Nie istnieje nic z tego, czemu kilkadziesiąt godzin temu nadałam istnienie. Jak łatwo i lekko jest burzyć istnienia, szkoda że się wszystkich tak nie da.

Myślałam, że mi się to przyśniło, a tu, jaki psikus, to prawda. Chyba.


Niemożliwością jest nie bać się, po prostu nie bać się upływu czasu, tego, co określa się jako przyszłość, ja się nie boję. Niczego już się nie boję, bo czuję fałszywą pewność, że wszystko, czego szukam, po prostu na mnie czeka. A ja zbliżam się do tego wszystkiego zupełnie świadomie.
Poczucie bezpieczeństwa jest jeszcze bardziej fałszywe, najzwyczajniejsza pewność, że obok, że jakieś, że tak...

Wyobrażałam sobie przez cały dzień, jakby było, gdyby... i to byłoby coś wspaniałego i nowego i w ogóle, ale nie może tak być, bo każdy już zdecydował.


Ja też. Mój poziom strachu jest zerowy, czuję się jak z czyichś ramion wyrwana w przepaść.

Perwersyjnie przyjemną przepaść.


skomentuj (2)

01:10:58 2007-06-27

La foule!


Pytasz się, dlaczego gniję ? Ta róża, tyle lat, jest piękna, ale w środku...

Non, rien de rien, no, je ne regrette rien...

Padam padam...
Nie chcę być żadną artystką, pieprzyć artystów, tfu.

Pozamykać wszystkie drzwi, zlikwidować wszelkie przeciągi, uporządkować mieszkanie. To jest możliwe, choćby na te półtora miesiąca, bedę kimś innym, tak ? Przede wszystkim nie będę żadnym kwiatem.

Za szklaną kulą. Za wystawową szybą. Oto wszystko, czym jestem: quelque chose na wystawie.

Dali, ty komercho, ty prowokatorze, ty dreszczatorze...

To, co nad realnością, nad, po francusku "sur" sur + realism = surrealizm.
Cóż za matematyka.
Zupełnie świadomie wskakuję w głębie podświadomości...Głupia...

Krasnoludki. Cały mój świat to bedą krasnoludki, w domku, łóżeczkach, mes naines. Mnie nie ma, mnie już nie ma, na szczęście.


skomentuj (4)